Wsparcie-psychologiczne-uchodźców-z-Ukrainy-[wywiad]

Wsparcie psychologiczne uchodźców z Ukrainy [wywiad]

Mimo że do przetrwania niezbędny jest nocleg, żywność i ubrania, nasi sąsiedzi ze wschodu potrzebują również niezastąpione wsparcie psychiczne. Czasem wystarczy szczera rozmowa i wysłuchanie, a czasem jednym wyjściem będzie terapia u odpowiedniego specjalisty. Odbudowanie poczucia bezpieczeństwa to proces, który może trwać miesiącami, a nawet latami. Gdzie szukać wsparcia i jak wspierać w codzienności, tak by nie zaszkodzić? Na pytania odpowiada Julia Buraczyńska – absolwentka psychologii.

Joanna Karp: Każdy z nas w momencie, w którym się znaleźliśmy, ma lub będzie miał styczność z osobami z Ukrainy, dlatego może na początku porozmawiajmy sobie o tym, jak możemy wspierać będąc obok. 

Julia Buraczyńska: Sytuacja, w której znaleźli się ludzie, zmuszeni pozostawić swój dom w obawie przed wojną, bez wątpienia jest sytuacją kryzysową. Udzielając pomocy, warto zastosować interdyscyplinarne podejście. Chodzi o to, żeby pomoc była wielowymiarowa. Podświadomie sami to czujemy. Polacy zastanawiają się: „Czego ja i moja rodzina moglibyśmy potrzebować w takiej sytuacji”? Każda odpowiedź rodzi reakcję. Udzielamy schronienia, organizujemy zbiórki, udzielamy pomocy medycznej, prawnej, organizujemy bezpłatne kursy językowe, organizujemy pomoc w transporcie zwierząt itd.

Dla jednej osoby jest to zdecydowanie za dużo. Jak w takim razie pomóc psychice?

W kontekście pomocy psychologicznej to właśnie zapewnienie poczucia bezpieczeństwa, udzielenie wsparcia i spełnienie podstawowych potrzeb jest pierwszym krokiem do przywrócenia równowagi – to się już dzieje.
Pytanie brzmi: co dalej? I tutaj nie ma łatwej odpowiedzi, bo ile ludzi, tyle sytuacji i możliwych rozwiązań. Ważne, żeby dostosować się do konkretnej osoby. Nie bójmy się zaczynać rozmowy, zapytajmy, jak czuje się dana osoba, czy jest coś, czego potrzebuje.

A co, jeśli osoba będzie zamknięta na wsparcie i rozmowę?

Przygotujmy się na różne możliwe reakcje. Osoby, które mają za sobą traumatyczne przeżycia, mogą przejawiać zachowania, z którymi nie spotykamy się na co dzień, np. wybuchać płaczem, wychodzić z pokoju w trakcie rozmowy, całkowicie zamilknąć czy nawet zareagować agresją. Możliwe też, że początkowo taka osoba w ogóle nie będzie gotowa by dzielić się swoimi przeżyciami i nie będzie chciała z nami rozmawiać. Nie jest to na pewno łatwa sytuacja, ale jeśli tylko możemy, warto dać takim osobom przestrzeń. Pozwolić na przeżywanie emocji na ich własny sposób. Nie powinniśmy się zniechęcać. Możemy dać odczuć, że jesteśmy i cierpliwie zaczekać, aż pojawi się gotowość do rozmowy.

Czyli reasumując, na początku mamy za zadanie pomagać im przetrwać codzienność?

Ważne, żeby pokazać naszym gościom, że mają na coś wpływ. Skupmy się na tu i teraz. Zastanówmy, co realnie mogą zrobić, np. zdobyć numer PESEL, czy rozejrzeć się za zatrudnieniem. Kluczowe będą nawet najmniejsze kroki. Nie bójmy się też zaprosić ich do wspólnego zaangażowania się w codzienne zajęcia. Ogrom bezinteresownej pomocy, którą otrzymują, może też być przytłaczający, więc choć nikt tego nie oczekuje, stworzenie możliwość „odwdzięczenia się” może mieć pozytywny wpływ na dobrostan psychiczny.

Nie zapominajmy też o mocy małych gestów, które mogą dać namiastkę normalności i poprawić samopoczucie, np. kupmy do domu świeże kwiaty czy czekoladkę dla dziecka, albo zaproponujmy wspólne spędzenie czasu np. na spacerze w parku.

Skoro już wiemy, jak wspierać, to powiedz proszę, jak należy rozmawiać z osobami dotkniętymi doświadczeniami wojennymi, tak by nie zaszkodzić? Na co zwracać szczególną uwagę? Czego unikać?

Tutaj warto zwrócić uwagę na dwa aspekty. Jak nie zaszkodzić drugiej osobie, ale też jak nie zaszkodzić sobie. Może okazać się, że nasz rozmówca jest gotowy na podzielenie się swoimi przeżyciami, opowieściami, przeżywa ciągle na nowo traumatyczną sytuację i dzieli się tym z nami. Choć chcemy pomóc, wysłuchać i wesprzeć, uważajmy, żeby nie wziąć na swoje barki za dużo. To często są bardzo trudne historie, na które możemy nie być gotowi, szczególnie jeśli udzielamy schronienia w swoim własnym domu i jesteśmy wystawieni na tę próbę codziennie.

A jeśli chcemy podjąć wyzwanie?

Jeśli jednak czujemy się na siłach, by „dźwignąć” taką rozmowę, zapytajmy o samopoczucie. Nie wypytujmy na siłę, ale okażmy zainteresowanie. Chcąc komuś pomóc, często staramy się pocieszać, używać sformułowań w stylu: „rozumiem, jak musisz się teraz czuć”, „itd., tylko że takie słowa zwykle nie przynoszą ukojenia. Jeśli ktoś nam się zwierzy, a nie wiemy co odpowiedzieć, lepiej mówić mniej i skupić się na słuchaniu. A nawet jeśli występuje bariera językowa, druga osoba odczyta naszą komunikację niewerbalną, nasze zainteresowanie odczuje poprzez gesty, ton głosu czy mimikę. Nie przerywajmy rozmówcy.

Słuchając również pomagamy. A czy jesteśmy w stanie stwierdzić, kiedy wskazana jest terapia czy ingerencja specjalisty?

Przede wszystkim warto podkreślić, że decyzja o podjęciu leczenia musi być w 100% decyzją zainteresowanej osoby. Zwrócenie się o pomoc jest już pierwszym, ogromnym krokiem w walce o swój dobrostan psychiczny. Sygnałem, że terapia może być wskazana, jest długotrwale utrzymujący się stan dyskomfortu, który negatywnie wpływa na nasze funkcjonowanie i jakość życia.

Dodatkowo, osoby, które doświadczyły traumy, mogą być narażone na wystąpienie stresu pourazowego (PTSD). Objawia się on między innymi: powracającymi obrazami z traumatycznej sytuacji, co może powodować problemy ze snem.  Myśli krążą wciąż wokół trudnej sytuacji, mogą wystąpić trudności z koncentracją uwagi. Kolejnymi objawami mogą być też wzmożona czujność czy lęk. Człowiek może ostro reagować na niespodziewane, głośne dźwięki czy nagły ruch.

I wtedy warto zwrócić się o specjalistyczną pomoc?

Warto wiedzieć, że psycholog może w takiej sytuacji pomóc.
W sytuacjach ekstremalnych, jeśli uważamy, że istnieje realne zagrożenie zdrowia lub życia drugiej osoby, wtedy powinniśmy zadzwonić po pogotowie.

A co, jeśli nasz gość ma blokadę przed rozmową z psychologiem?

Dużo nie możemy zrobić. Jak wspomniałam wcześniej, rozmowa z psychologiem będzie miała sens tylko jeśli podejmiemy się jej z własnej inicjatywy. To, co możemy robić i to nie tylko wobec naszych gości zza granicy, to normalizować korzystanie z pomocy psychologicznej. Jeśli boli nas noga czy brzuch, udajemy się do specjalisty. Dlaczego więc mamy opór, żeby udać się do psychologa, kiedy mamy napady lękowe lub przytłaczają nas emocje?  

Czyli musimy zrozumieć, że psycholog to lekarz jak każdy inny.

Przełamywanie tabu powoli się dzieje. Ludzie decydują się opowiadać swoje historie i doświadczenia. Mówią głośno, że korzystają z pomocy, lub kiedyś z niej korzystali i nie jest to powód do wstydu.
Jeśli ktoś nigdy nie miał styczności z psychologiem, można też po prostu opowiedzieć, czym się psycholog zajmuje, i że choć to wydaje się niemożliwe, może pomóc np. przespać całą noc i poczuć się lepiej. Dać bezpieczną przestrzeń na przeżywanie emocji i wyposażyć nas w narzędzia radzenia sobie ze stresem. Warto zrobić ten pierwszy krok i umówić się na wizytę, żeby sprawdzić na własnej skórze, jak to wygląda.

Gdzie w takim razie szukać pomocy? 

W kontekście uchodźców z Ukrainy warto upewnić się, że nie będzie bariery językowej. Punktów, w których można uzyskać pomoc jest wiele, dlatego warto poszukać takiej formy wsparcia, która będzie do nas najlepiej dostosowana. Pamiętajmy, że psycholog nie ma uprawnień do przepisywania leków, jeśli więc nasz stan wymaga leczenia farmakologicznego, należy szukać pomocy psychiatry.

Dodatkowo warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wolimy spotkać się z kimś osobiście, czy wolimy rozmowę telefoniczną? W przypadku wizyt osobistych rozważmy również lokalizację. Nie bez znaczenia pozostaje też nurt, w którym pracuje dany specjalista.

W przypadkach kryzysowych warto rozważyć pomoc telefoniczną, która jest łatwiej dostępna.
Miasto Łódź uruchomiło telefoniczną pomoc psychologiczną dla uchodźców z Ukrainy pod numerem telefonu: 795-540-285. Telefon jest czynny codziennie w godzinach 8-20, a co najważniejsze, obsługują go osoby władające językiem ukraińskim.

Na specjalistycznych stronach internetowych, między innymi twojpsycholog.pl, można znaleźć bezpłatne konsultacje psychologiczne oferowane przez kilkudziesięciu psychologów mówiących po ukraińsku.
To są tylko nieliczne przykłady oferowanej bezpłatnie pomocy.

A co z nami? Jak mamy radzić sobie z tym emocjonalnym nadbagażem?

Rozmawiać. Ważne, żeby nie tłumić w sobie emocji. Myślę, że ostatni czas był bardzo trudny dla nas wszystkich. Lęk i niepokój towarzyszą nam od początku pandemii, a teraz jeszcze zostały spotęgowane przez wojnę.
Im bardziej jesteśmy zaangażowani w pomoc innym, tym łatwiej zapomnieć o nas samych, a przecież, żeby nieść pomoc i wsparcie, musimy zadbać o własny dobrostan, żeby być mocnym filarem dla innych. Dlatego warto powiedzieć sobie stop, spojrzeć w lustro i zapytać: jak ja się teraz czuję? Czy nie potrzebuję odpoczynku.
To może być trudniejsze niż się wydaje. Zróbmy dla siebie coś miłego. Pójdźmy do kina, na spacer, spotkajmy się na kawę ze znajomymi, czy w spokoju przeczytajmy rozdział książki. Zadbajmy o nas samych.

Potwierdzasz to, co kiedyś usłyszałam. Żeby zapalać innych, samemu trzeba płonąć. A na zakończenie, jaką radę dasz nam wszystkim?

Jeszcze raz też podkreślę, że warto rozmawiać. Jeśli np. przygarnęliśmy pod swój dach rodzinę z Ukrainy, porozmawiajmy z kimś, kto też udzielił komuś schronienia. Jest spora szansa, że ktoś będzie przeżywał podobne do nas emocje i okaże nam zrozumienie. Bo choć z jednej strony możemy być z siebie dumni, to mamy prawo też czuć się przytłoczeni i pełni obaw. Czuć odpowiedzialność. Te wszystkie emocje są OK, natomiast w momencie, w którym zaczynają sprawiać, że czujemy się źle i to złe samopoczucie się utrzymuje, warto wtedy szukać pomocy. W zależności od skali problemu i gotowości, wśród znajomych, na grupie wsparcia lub u specjalisty.

Joanna Karp
press@pomocniludzie.pl