Anonymous, czyli hakerzy z misją

Anonymous, czyli hakerzy z misją

W związku z wojną w Ukrainie głośniej zrobiło się o grupie zwanej Anonymous. W odwecie na rosyjski atak na Ukrainę, wywołała Rosji wojnę internetową. Włamali się na tamtejsze strony internetowe Ministerstwa Obrony, zbierając i publikując niepożądane dane i dokumenty. Dodatkowo odtwarzali na rosyjskich kanałach nieocenzurowane wiadomości.

Od 19 lat grupa aktywistów-hakerów walczy z łamaniem praw obywatelskich, cenzurą, korupcją, ograniczaniem wolności czy nawet z łamaniem praw zwierząt. Anonymous jest nie do schwytania, wielokrotnie próbowano namierzyć członków, czy wysyłano listy gończe. Kilkukrotnie nawet zatrzymano głównych podejrzanych, bez większego skutku. Haktywiści traktują tę pracę jak misję. Jesteśmy Legionem. Nigdy nie przebaczamy. Nigdy nie  zapominamy. Spodziewajcie się nas – głosi ich hasło przewodnie.

Ich nazwa Anonymous idzie w parze z niezdentyfikowaną, tajemniczą tożsamością aktywistów. Noszą maski Guya Fawkessa, które możemy utożsamiać z filmową adaptacją komiksu V jak Vandetta. Maska od 16 lat jest ich oficjalnym symbolem.

25 lutego, w związku z wojną, grupa haktywistów ponownie dała o sobie znać. W odpowiedzi na wywołanie przez Rosję wojny w Ukrainie aktywiści dotarli do państwowych stron, w tym do oficjalnej strony rosyjskiego Ministerstwa Obrony i zablokowali je, wykradając przy tym należące do nich dokumenty i adresy e-mail. Opublikowali również maila obnażającego białoruskiego producenta broni Tetraedr, w którym to zapewniał Rosji wsparcie logistyczne w atakach na Ukrainę. Kolejnym z ich nielegalnych, pomocowych kroków było włamanie się do kanałów rosyjskiej telewizji i publikowanie na nich nieocenzurowanych wiadomości, dotyczących sytuacji w Ukrainie. Ponadto atrakcją oferowaną przez nich było odtworzenie w rosyjskiej telewizji ukraińskiego hymnu.

W czasach, kiedy wsparcie jest ważniejsze niż kiedykolwiek, nawet grupa hakerskich aktywistów i ich może nie do końca legalne wsparcie jest na wagę złota i pokazuje solidarność.

Joanna Karp
press@pomocniludzie.pl